Kolejny bohater naszego cyklu ma tak ciekawą biografię, że swoje doświadczenia mógłby porozdzielać kilku osobom – i dla każdej z nich znaleźlibyśmy miejsce w niniejszym cyklu Biuletynu. Urodzony w Ząbkowicach Śląskich koło Wrocławia, bardzo szybko zafascynował się światem wodnym. Trenował pływanie szybkie w płetwach w WKS Flota, osiągając medalowe sukcesy. Następnie został instruktorem zajmującym się głównie trenowaniem dzieci i młodzieży. Poprosił o przejście do Morskiej Jednostki Specjalnej FORMOZA i wyjechał na misję do Zatoki Perskiej w Iraku – w czasach jeszcze przed wybuchem wojny. Za służbę najpierw w charakterze operatora, później instruktora na amerykańskim okręcie i lotniskowcu odznaczony przez prezydenta Krzyżem za Dzielność.
W 2006 r. założył Centrum Nurkowania Ticada prowadzące szkolenia w zakresie nurkowania, ratownictwa wodnego, nauki i doskonalenia pływania dla dorosłych, strzelectwa, spływów kajakowych oraz wspinaczki skałkowej. W pasjach i działaniach dzielnie wspiera rodzina: małżonka Monika z domu Woźniak oraz 17-letni syn Aleksander, który już teraz powoli idzie śladami rodziców.

Od pięciu lat mieszkaniec Suchego Dworu ze zgoła niebagatelnymi zainteresowaniami: obok nurkowania oraz pływania również narciarstwo, fotografia podwodna, wspinaczki i sporty ekstremalne – niebanalne tym bardziej, że pan Sebastian Borek jest już na zasłużonej emeryturze. To człowiek, który – jak  to się mawia – bezczynnie nie usiedzi.  Zatem wciela w życie swój pomysł na gminę Kosakowo. Zaczęło się od grupy znajomych oraz sąsiadów – i zachęcania do aktywnego trybu życia, zawsze blisko wody: pływanie, nurkowanie, morsowanie. W sezonie letnim kajaki morskie. Nie trzeba dodawać, że grupa rozrastała się błyskawicznie. Na tyle, że w marcu 2018 r. postanowiono założyć Stowarzyszenie Morska Baza Szkoleniowa Mechelinki. Sportowym wyzwaniom towarzyszą cykliczne pikniki integracyjne oraz wspólne wyprawy. Co trzeba zrobić, żeby dołączyć? Po prostu się skontaktować.

Fascynującym światem podwodnym pan Sebastian chciałby się podzielić z ludźmi, jednocześnie udowadniając, że ów świat jest osiągalny niemal dla każdego. Dlatego właśnie tak ważne miejsce wśród zainteresowań bohatera ostatniej strony niniejszego wydania Biuletynu zajmuje fotografia podwodna. Oczywiście im głębiej, tym ciemniej i – na pierwszy rzut oka – mniej kolorowo. Najdłużej utrzymuje się kolor czerwony – tłumaczy pan Sebastian – ale jak już się wszystko to podświetli, to kolorystyka tego, co tam widzimy, jest absolutnie wyjątkowa.

Sport i wodny świat wypełniają życie Sebastiana Borka bardzo szczelnie. Ale między tymi szczelinami znajduje się czas na majsterkowanie w drewnie, wycieczki w góry – najlepiej najmniej uczęszczanymi szlakami Bieszczad, narty skiturowe (czyli służące do takiego przemieszczania się po terenie górskim, gdzie występują zarówno odcinki płaskie, jak i strome podejścia oraz zjazdy – takie narty muszą zatem łączyć funkcjonalność nart zjazdowych oraz biegowych).

Legendarne królestwo Atlantydy zostało, jak dobrze wiemy, zalane wodami. Dla ludzi z prawdziwą i niezwykłą pasją – takich jak pan Sebastian – tym lepiej.