Środowy wieczór 12 sierpnia br. przy kawie i herbacie kosakowscy Seniorzy spędzili śpiewająco. Wszystko za sprawą naszych wyjątkowych Gości – zabłąkanych korsarzy, którzy postanowili nieco starszych nastolatków porwać na nieco bliższe tudzież dalsze wody spod znaku muzy Polihymni, opiekunki śpiewu. Ahoj! Ależ radosne było to porwanie! Czuliśmy się niemal jak na prawdziwym żaglowcu, wyrwani z okowów codzienności do świata przypływów i odpływów, marynarskich podbojów niewieścich serc w dalekim Liverpoolu, opływania kontynentów w poszukiwaniu wysp, których ponoć jeszcze nikt nigdy nie wiedział. Wiele egzotycznych wysp odkrywaliśmy po raz pierwszy, jeszcze więcej znaliśmy niemal na pamięć. Na niektórych tubylcy – zawsze wyjątkowo wobec nas życzliwi – witali nas w językach obcych (a tu niespodzianka: nie tak zupełnie nam obcych, jak się mogło wydawać).

Ten wieczór zawdzięczamy Januszowi Frąckowiakowi z Yacht Clubu Rewa, arcymistrzowi szantowego śpiewu Kamilowi Badziochowi, jak również niezawodnej i obdarzonej anielicznym śpiewem Annie Bladowskiej. Sąsiedzka współpraca senioralnej siedziby z rewskim Yacht Clubem przynosi owoce, które środowisko zarówno żeglarskie, jak i senioralne – zaczyna łapczywie zajadać z dużą satysfakcją.

Nie będzie żadnej przesady w stwierdzeniu, że nastrojona szantowo oraz lirycznie, z nutami melancholii oraz rubaszności, senioralna siedziba w Rewie, w ciągu jednego wieczora opłynęła całą kulę ziemską oraz przećwiczyła wokale we wszystkich dostępnych tonacjach.