Kontynuujemy temat „nocnej” muzyki klasycznej. I sięgamy po utwór tego typu bezapelacyjnie najsłynniejszy, zresztą już zapowiadany w naszym cyklu. To zarazem jeden z najpopularniejszych szlagierów tak zwanej muzyki poważnej.

Serenada G-dur Eine Kleine Nachtmusik – w dokładnym tłumaczeniu to dosłownie Mała Nocna Muzyka. Ale nazwa tak naprawdę nie kryje w sobie nic nadzwyczajnego – i w żadnym razie niewyróżniającego tego typu produkcję od innych kompozycji tamtych czasów: nazwą Nachtmusik określano często serenady, utwory przeznaczone do grywania wieczorami najczęściej na świeżym powietrzu. A że rozmiary tej akurat serenady nie są jakoś szczególnie duże – Mozart komponował serenady znacznie dłuższe, dłuższe nawet od swoich symfonii. Gwoli sprawiedliwości przyznać należy, że pisał i krótsze. W każdym razie – to dzieło samą nazwą nie przynosi nic szczególnego.

Ale już muzyką – to po prostu doskonałe, klasyczne arcydzieło. Śpiewne melodie, automatycznie zapadające w ucho, perfekcyjna budowa, lekkość, subtelność, a nawet odrobina humoru. Eine Kleine Nachtmusik powstało w 1787 roku we Wiedniu w mniej więcej tym samym czasie, w którym Mozart pracował nad operą Don Giovanni. Okoliczności powstania dzieła nie są nam znane.

Przed Państwem część pierwsza:

Dziś Eine Kleine Nachtmusik najczęściej grywane jest przez orkiestry. W czasach Mozarta grywały ją częściej kwartety smyczkowe – zapewne również z towarzyszącym klawesynem. Jak serenada brzmiała w tamtych czasach obrazować może wykonanie poniżej:

I cóż która wersja bardziej przypadła do gustu?