Dziś nie może być inaczej. Pamiętacie Państwo taką piosenkę  Zacznij od Bacha?  21 marca – to urodziny jednego z trzech największych muzyków w historii. Obok Beethovena i Mozarta to właśnie Johann Sebastian Bach wyznaczył w muzyce niedoścignione szczyty. Zapytajmy przewrotnie – a może ktoś nie lubi Bacha? A jeśli nie lubi, to za co?

Zrobiłem na użytek naszego dzisiejszego spotkania muzycznego krótki telefoniczny sondaż wśród znajomych muzyków, którzy – jak dobrze pamiętałem – za wielkim Johannem Sebastianem nie przepadają. Odpowiedzi były różne – jest zbyt geometryczny, zbyt matematyczny, przytłacza intelektualizmem, jest przewidywalny, w sumie jego melodie wcale nie mają tyle wdzięku i uroku. I uwaga – to w pewnym sensie wszystko prawda. Rzeczywiście jego kompozycje to właściwie głęboko przemyślana geometryczna konstrukcja. W gruncie rzeczy nawet dość przewidywalna, choć nader często perfekcyjna. Melodyjność to zapewne w dużej mierze kwestia subiektywna, ale ktoś wychowany na romantycznych nokturnach może nie zrozumieć barokowej igraszki z wieloma głosami, które plączą się wedle ściśle określonych reguł. To fugi, jedna z najbardziej kunsztownych form muzycznych, ale… co to właściwie takiego? Owszem, można otworzyć słownik terminów muzycznych i poczytać definicje. Matematyka?

Utarło się przekonanie, że jeśli ktoś nie rozumie Bacha, to nie rozumie muzyki w ogóle. Coś w tym jest. Wstawiam dziś dla Państwa jedną z najbardziej ulubionych przeze mnie fug. To wybór bardzo osobisty.

Wsłuchajcie się Państwo, jak pojawia się główna melodia w jednym głosie – jak się skończy, przejmuje ją drugi głos, a ten pierwszy gra zupełnie coś innego, ale do tej naszej głównej melodii doskonale pasującego. Wreszcie pojawia się i głos trzeci, oczywiście zgodnie z przewidywaniami gra naszą główną melodię, a głosy pierwszy i drugi znowu grają coś innego – i znowu idealnie pasującego. I to wszystko? No jednak nie. Następuje niezwykła muzyczna zabawa z wszystkimi trzema głosami, co jakiś czas jeden z nich zaprezentuje nam główną melodię, ale jakoś tam przetworzoną. To naprawdę wyższa szkoła muzycznej jazdy. Dodatkowo w tym przypadku na jednym instrumencie. Jak to, wykonawca grający na instrumentach klawiszowych prowadzi jednocześnie trzy głosy? To tak jakby śpiewak śpiewał w tym samym momencie za trzech… A bywają i fugi Bacha cztero-, pięcio- czy nawet sześciogłosowe!

A teraz – głęboki oddech… I największa tajemnica Bacha. Bo chociaż wszystko odbywa się wedle intelektualnych reguł, to sama muzyka absolutnie nic nie traci z niezwykłej emocjonalności.

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Johannie Sebastianie!