Obuwie może wskazywać na pozycję, jaką ich właściciel zajmuje w społeczeństwie – zgodnie z przysłowiem: poznać pana po cholewach jego. Sfatygowane i poniszczone buty zaświadczają o stylu życia ich właściciela, ale też  – w pewnym bardzo żartobliwym sensie – oddalają one człowieka od bezpośredniego kontaktu z naturą. Ale nawet taki włóczykij jak Jerzy Harasymowicz, jedyny polski powojenny poeta, który dosłownie żył z poezji – w sensie zarobkowym, nie umiał się bez nich obejść: ot, taki zbytek niegodny filozofów i myślicieli:

Jerzy Harasymowicz

                               Kupowanie butów 

            Dziś w moim poetyckim roku największe święto

Idę kupować sobie nowe buciska

Bo stare wyrudziały jak jesień i psy na nie szczekają

I wyglądają jakby znalezione w wykopaliskach

 

Chodźmy więc przyjacielu po ten zbytek filozofów niegodny

Ale który nosić trzeba ot ze względów głupawych

Choć zadajemy tym nogom gwałt stokrotny

Pozbawiając je strumienia i ciepłej jesiennej trawy

Zaskakujące są dzieje recepcji poezji Harasymowicza. W czasach debiutu autor Cudów spotkał się z niezwykle przychylnym odbiorem. Życzliwe recenzje wierszy Harasymowicza wyszły spod pióra m.in. Mieczysława Jastruna oraz Juliana Przybosia. Przez niektórych krytyków uznany został on nawet za lidera pokolenia Współczesności.

Harasymowicz okazał się poetą bardzo płodnym i chętnie czytanym. Z czasem pewna część krytyków poczęła podchodzić do jego poezji z dystansem. Podkreślano niezwykłą wyobraźnię twórcy, sprawność językową, umiejętne posługiwanie się ironią, groteską, konceptem, ale jednocześnie wytykano autorowi Wieży melancholii infantylizm, fascynację małą tematyką, nadmierny sentymentalizm,

Obawę o to, że charakterystyczne cechy Harasymowiczowej poezji z biegiem lat zaczną czytelników nużyć, wyrażało wielu krytyków. Zwłaszcza twórcom Nowej Fali wydawał się Harasymowicz poetą – w doborze środków poetyckiego wyrazu – monotonnym, a pod względem twórczego światopoglądu – bezideowym. W latach osiemdziesiątych, a zwłaszcza dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zainteresowanie poezją Harasymowicza znacząco maleje.

Czy jednak nie warto czasami zanurzyć się w tym świecie niecodziennej poetyckiej wyobraźni twórcy, który uwielbiał bliskie spotkania z naturą – zwłaszcza z Bieszczadami, opisywał od serca czasami bardzo  małe rzeczy, zajmował się sprawami pozornie błahymi, ale dysponował doprawdy dość niezwykłym piórem.