Słowiańskie bóstwo zawitało do rewskiej siedziby seniorów 24 czerwca br. – troszkę się co prawda spóźniło, bowiem Święto Kupały tradycyjnie obchodzono w czasie najkrótszej nocy w roku, ale przyjęło się, że kosakowscy Seniorzy najlepiej bawią się w czwartki, więc Kupałę postanowiliśmy zaprosić wyjątkowo dwa dni później. Słowiański odpowiedni greckiego Erosa, choć co prawda niepoświadczony w pierwotnych źródłach i uważany za zjawisko wtórne, wynikające z prób zasymilowania przez chrześcijaństwo dawnych słowiańskich obrzędów kupalnych z postacią Jana Chrzciciela, bóstwo ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, sam osobiście co prawda chyba się nie zjawił, ale do atmosfery wieczoru przeniknął bez wątpienia.

Jednakże nie tylko On pojawił się na wydarzeniu. Nasi Seniorzy zatroszczyli się o porządną frekwencję – dziękujemy! tak trzymać! Gościliśmy: zastępcę Wójta Gminy Kosakowo Marcina Kopitzkiego, dyrektor Biblioteki Publicznej Gminy Kosakowo Annę Paturej, arcylojalną przyjaciółkę naszej siedziby w towarzystwie swojej wiernej bibliotecznej świty w postaci Darii Gużewskiej (obie Panie podejrzewane są o posiadanie magicznych mocy czarowania najpiękniejszą literaturą), dyrektor Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej Małgorzatę Borek, o której można powiedzieć to samo, co o pani dyrektor Biblioteki (a dodatkowo ponoć dysponuje mocą niemal nadludzkiej empatii), sołtysów: Rewy – Jacka Henniga, Kazimierza – Grzegorza Flatau, instruktorów Morskiej Bazy Szkoleniowej Mechelinki Monikę i Sebastiana Borek, którym zawdzięczamy kajakarskie eskapady pod czujną opieką najsympatyczniejszych bodaj trenerów. Muzyczne wrażenia z najwyższej półki zapewnił niezastąpiony, niezawodny, Jerzy Wolfgang Amadeusz Czuczman. PS. Dwa środkowe imiona użyte symbolicznie, zbieżność nazwisk zamierzona. Specjalne podziękowania należą się przepozytywnej Pauli Dobrowolskiej oraz naszemu wolontariuszowi wszechobecnemu Oliwierowi Gużewskiemu.

Jaki okazał się rewski Kupała? Muzyczny, śpiewny, grillowy. Pod koniec imprezy Kupała zjawił się w postaci ciepłego letniego deszczu, kameralizując wydarzenie do wnętrza senioralnej siedziby – pogoda nie do końca dopisała, humory dopisały jednak do końca. Kto nie był, niech żałuje. I poprawi się następnym razem. Np. 14 lipca na Dniu Francuskim – od godz. 16.00 w rewskiej siedzibie senioralnej. Do zobaczenia.