– Gdzie jedziemy tym razem?
Na cmentarz… – nie udało się dokończyć zdania. 
– A czy to nie za wcześnie?
– To tak pewnie ku przestrodze?

Znając naszych Seniorów w ciemno można było zakładać, że rowerowa wyprawa na cmentarz wojskowy na oksywskiej skarpie – oprócz oczywiście poważnej patriotycznej zadumy – przyniesie i dużą dawkę żartów spod znaku czarnego humoru. Pragniemy uspokoić: oczywiście nikt nikogo nigdzie nie wysyłał (samego siebie również), chyba że po kolejną dawkę aktywnego ruchu na świeżym powietrzu. I – co należy z całą stanowczością podkreślić – po tej stronie ziemskiego żywota. Choć żar lał się z nieba, jedyna gwiazda Układu Słonecznego nie miała litości, a powietrze osiągało niemal afrykańskie standardy.

Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco – pisał Zbigniew Herbert.

Patriotyzm patriotyzmem, ale nasza rowerowa rekreacja też oczywiście ma swoje prawa, zatem również oksywskie nadmorskie deptaki zostały przypieczętowane seniorskimi stopami. Bezbronna wobec seniorskiego animuszu oksywska plaża przyjęła kosakowskich najeźdźców z otwartymi ramionami.