Nie bez powodu nazwisko Prychoda rymuje się z przyroda przygoda – naocznie przekonali się o tym uczestnicy drugiej wyprawy rowerowej w ramach stałego cyklu wtorkowych eskapad. Seniorzy rowerem zdobywają świat, już wkrótce zabraknie ścieżek i… budek z lodami, jeśli w tym samym tempie i z takąż energią odbywać się będą kolejne wycieczki.

Pan Jerzy Prychoda nie tylko wziął na swoje barki odpowiedzialność za trasę, ale uraczył nas niejedną intrygującą informacją. Gdyby w mitologii greckiej istniał bóg rowerowych wycieczek, właśnie mianem naszego przewodnika winien się zwać. Z pogańskich refleksji błyskawicznie przenosimy się jednak na grunt religii chrześcijańskiej – nie wypada snuć tak bezbożnych myśli biorąc pod uwagę fakt, iż za pierwszy przystanek rowerowej eskapady przysłużyła kapliczka Matki Boskiej Opiekunki Rowerzystów i Pieszych. Tam przeżyliśmy chwilę niepewności – czy medytujący tuż obok niej młodzieniec nie zapadł przypadkiem w „letni sen zimowy”? A może napotkany młody człowiek przygotowuje się do nowej ekranizacji Siedmiu lat w Tybecie? Zatroskani Seniorzy dopytali lekkoducha o stan zdrowia – uspokojeni, że to jedynie niespodziewany przypływ romantyzmu, a nie forma jakiejkolwiek utraty kontaktu z rzeczywistością, ruszyliśmy w dalszą drogę wiodącą przez kazimierskie rozległe stepy, rumskie wyboiste szlaki oraz ustronne parki w Redzie. Finałowy akcent musiał być spektakularny: wspięliśmy się na wychodzący w rzeczkę pień, by zapozować do kolejnej pamiątkowej fotki. We wspinaczce przodowała odważna jak zawsze – żadna nowość czy niespodzianka – pani Aleksandra Urla. Finis coronat opus – koniec wieńczy dzieło, mawiali Starożytni Grecy, ale dla uczestników naszej wyprawy była to dopiero połowa trasy. Trzeba przecież również jeszcze wrócić…

Panu Prychodzie należą się szczególne podziękowania – z roli przewodnika rowerowej wycieczki z dnia 23 czerwca br. wywiązał się mistrzowsko, perfekcyjnie łącząc Bułhakowską swobodę snucia czarujących opowieści z konkretnością najbardziej drobiazgowych turystycznych poradników. Jakimi szlakami odbędzie się wyprawa trzecia? Ha, zbyt dużo byście chcieli Państwo wiedzieć – tego póki co jeszcze nie zdradzimy.

Bo sami jeszcze nie wiemy. Ale z całą pewnością będzie co opowiadać już po następnej eskapadzie.